{1} Dedykacja
{2} Przedmowa tłumacza
{3} Przedmowa autora
{4} „Giaur. Ułamki powieści tureckiej”
Fragment I
Fragment II
Fragment III
{1} Dedykacja
Byron zadedykował utwór poecie Samuelowi Rogersowi, swojemu przyjacielowi, którego „Podróż Kolumba – fragment” stanowiła wzorowy przykład zastosowania fragmentarycznego układu akcji w powieści poetyckiej. Mickiewicz, jako tłumacz, umieścił w tym miejscu własną dedykację, poświęcając utwór „w dowodzie głębokiego szacunku” Julianowi Niemcewiczowi.
{2} Przedmowa tłumacza
W autorskiej przedmowie tłumacz (w osobie Mickiewicza) zamieszcza osobisty komentarz, dotyczący moralnego aspektu twórczości Byrona, wzbudzającej ówcześnie wśród odbiorców wiele kontrowersji. Przytacza zarzuty, jakie wysuwano przeciw Byronowi (bezbożność, aspołeczność, apoteozowanie zbrodni, satanizm), a następnie bierze w obronę autora „Korsarza”, wskazując na niespokojną i niesprzyjającą piśmiennictwu epokę, w jakiej przyszedł on na świat (terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej, wojny napoleońskie):
„Był to czas dziwnego odrętwienia; o tych wielkich pytaniach, które świat zaburzyły, lękano się już mówić, zaprzestano myślić. Dzieła wszystkie ówczesne noszą cechę trwogi umysłowej i moralnego upadku. Są to niby rozmowy winowajców zamkniętych w więzieniu, którzy wstydzą się wspominać przeszłość – bo haniebna, boją się pomyśleć o przyszłości – bo okropna, i – bawią się gawędką o pogodzie i deszczu.” [Przedm. tłum.]
Wg Mickiewicza Byron nie mógł znieść zakłamania i pustoty takiej literatury, sam wychodził poza jej ramy, narażając się na krytykę ze strony recenzentów. Sądząc, że ich opinie są wyrazem ogółu odbiorców, niezrozumiany, odwrócił się od ludzi, żyjąc w przeświadczeniu, że „człowiek z sercem nie może żyć w społeczeństwie, musi uciec od świata lub mścić się nad nim”. Miało to znamienny wpływ na kształt jego literackich postaci – samotników i łotrów, wypchniętych poza społeczny margines. Mickiewicz podkreśla jednak, że bohaterowie Byrona nie są pospolitymi zbrodniarzami, mają bowiem sumienie. Na tym według niego polega ich wyższość nad tworami pisarzy wieku poprzedniego (XVIII, oświeceniowych), którzy nie znając różnicy między dobrem a złem, stawiali sobie za cel wyjaśnienie wszystkich dylematów w kategoriach rozumowych. Dlatego filozofujący bohaterowie Woltera są daleko bardziej niemoralni niż autentyczni, błądzący i cierpiący za własne winy zbrodniarze Byrona. W sceptycyzmie „Napoleona poetów”, (takim mianem okrzyknięto autora „Giaura”), dostrzega Mickiewicz niezwykłe nowatorstwo, będące osobliwą, lecz niezaprzeczalną wartością.
{3} Przedmowa autora
Byron poprzedza utwór krótkim wstępem, w którym zawiera informacje o treści poematu. Zapowiada, że jego tematem będą smutne losy branki muzułmańskiej, która za niewierność została ukarana śmiercią przez utopienie w morzu. Zbrodnię tę pomścił jej kochanek, młody Wenecjanin, a działo się to w niespokojnych czasach wojen rosyjsko-tureckich, kiedy Grecja stała się areną niespotykanych dotąd okrucieństw.
{4} „Giaur. Ułamki powieści tureckiej”
• Fragment I (w. 1-167)
Poemat rozpoczyna opis piękna greckiej wyspy z jej czarowną naturą, która rządzi się własnymi, dobrymi prawami. Przeciwstawiona zostaje im działalność człowieka, niszczącego wszystko, co stanie na jego drodze:
„…Dziwna! tu ziemia oddycha pokojem,
A serce ludzkie – chucią i zbrojem.” [w. 59-69]
Dalej następuje stwierdzenie, że Grecja, jeszcze piękna na zewnątrz, wewnętrznie od dawna jest martwa w wyniku trawiących ją wojen. Przypomniana zostaje jej potęga, skontrastowana z obecną lichością niewoli, w jakiej się znalazła. Pojawia się wezwanie do powstania i walki o niepodległość, które są obowiązkiem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Podmiot wyraża swoją pogardę dla „sług niewolników”, godzących się, aby ich krajem rządził Eunuch, którzy bojąc się walczyć, sławni są już tylko z wymiany handlowej:
„…Daremnie Wolność tylekroć zaklina,
Aby skruszyli jarzmo poganina,
By kark podnieśli, zgięty łańcuchami!
Nie – Grecy! – nie mam litości nad wami.” [w. 160-165]
Oświadcza, że właśnie stamtąd zaczerpnął smutną historię, która rozegrała się w niedawnych czasach.
• Fragment II (w. 168-764)
Pod osłoną nocy, przez niepewne przybrzeżne wody, przemyka szybko podejrzany statek, kierując się do bezpiecznego portu. Po skalistym wybrzeżu pędzi jeździec na spienionym koniu. Jest nim Giaur (w języku muzułmanów „niewierny”, czyli chrześcijanin), którego wygląd budzi strach swoją zaciętością i wrogością. Jego postura, spojrzenie i zachowanie zdradzają silne wzburzenie. Jeździec sprawia wrażenie, jakby przed kimś uciekał lub kogoś gonił. W pewnym momencie zatrzymuje się i patrzy na błyskające w oddali światła i wystrzały, obwieszczające początek hucznych zabaw po Ramadanie (muzułmańskim poście). Przez jego twarz przebiega nagły strach, przeradzający się we wściekłość i jednoczesne osłupienie. Przez chwilę waha się co dalej zrobić, po czym w przypływie gniewu chwyta za miecz i znów pędzi ku morzu wzdłuż zatoki. Narrator snuje domysły, co może dziać się w jego duszy, kiedy w jednej chwili dochodzą w nim do głosu wszystkie cierpienia:
„…Bo nieskończone, niezmierne cierpienie
Może w myśl jedną zgromadzić sumnienie
I w jednej chwili wycierpieć od razu
Bole bez końca, nadziei, wyrazu!” [w. 272-275]
Z kolejnego urywka dowiadujemy się, że Giaur przybył do domu Hassana i zostawił po sobie spustoszenie, niczym śmiertelny wicher. Następuje opis opuszczonego i zaniedbanego majątku baszy, kiedyś tętniącego życiem – teraz milczącego, odkąd rozległ się w nim „ostatni ludzki głos”: „krzyk na śmierć ciągnionej kobiety”. Miejsce to jest omijane przez wszystkich „od czasu gdy miecz Giaura ciął w turban Hassana”.
Dalej następuje relacja przewoźnika, który spotkawszy na swej drodze turecki orszak, wiozący, jak podejrzewa, jakieś cenne towary, zaoferował jeźdźcom swoje usługi. Dostojnik, jadący na czele, polecił mu, aby szybko wypłynął z nimi na środek najgłębszej zatoki, gdzie wrzucił do wody ciężki ładunek. Przewoźnikowi, obserwującemu tonący wór, zdało się, że coś się wewnątrz niego poruszyło, lecz ten zaraz poszedł na dno, zostawiając po sobie tylko bańkę wodną.
W następnym fragmencie przyrównana jest dziecięca pogoń za motylami do pożądania przez dorosłych pięknej kobiety. W obu przypadkach, kiedy zostaną one zdobyte, przestają cieszyć i zostają odsunięte lub zapomniane. Z dalszej aluzji wynika, że kiedy zaniedbana i opuszczona żona znajdzie pocieszenie w ramionach innego, zazdrosne kobiety będą się cieszyć z jej upadku, podobnie jak motyle, porzucające zranionego towarzysza na ziemi.
Dalszy ustęp mówi o naturze zbrodni, trawiącej duszę, kiedy skierowana przeciw wrogom, obraca się przeciw zbrodniarzowi:
„…Podobnie dusza zła kona w cierpieniach
Lub żyje jako skorpion w płomieniach.
Bo kiedy ludzi zwiąże pamięć zbrodni,
Światu niezdatni, a nieba niegodni,
Rozpacz nad nimi, pod nimi noc gruba,
Wkoło płomienie – a w pośrodku zguba.” [w. 429-434]
Hassan po tajemniczym zniknięciu Leili nie może sobie znaleźć miejsca. Ponury i skryty oddaje się polowaniom, unikając wizyt w haremie. Wśród ludzi krążą pogłoski, jakoby dziewczyna uciekła z Wenecjaninem, który wywiózł ją potajemnie z państw sułtana, przebraną za pazia, gdyż od dnia Ramadanu, kiedy poszła się kąpać w ogrodzie, mimo poszukiwań, nikt jej nie widział. Podobno Hassan od dawna podejrzewał ją o niewierność, lecz widząc, jak jest mu oddaną, postanowił jeszcze raz jej zaufać i tego wieczoru udał się do meczetu na modły, a potem na ucztę kończącą okres postu, jak zaświadczają pilnujący haremów niewolnicy. Inni jednak widzieli tej nocy Giaura, pędzącego nabrzeżem na spienionym koniu, lecz w jego towarzystwie nie było nikogo.
Kolejny urywek zawiera opis Leili, dziewczyny niezwykłej nie tylko ze względu na olśniewającą urodę, ale i hart ducha, widoczny w jej oczach. Nie jest ona jedynie ślicznotką, której rola polega na umilaniu czasu mężczyźnie, jak postrzegane były według prawa muzułmańskiego kobiety, ale wzbudzającą szacunek i podziw istotą, z której źrenic „wygląda nieśmiertelność”. Równie wielka jak jej uroda jest czułość, jaką obdarza ukochanego. Jednak w tym wypadku ukochanym nie jest jej mąż (Hassan).
Hassan wyrusza wraz ze zbrojnym orszakiem w podróż, aby, jak mówią ludzie, pojąć nową żonę na pocieszenie po ucieczce niewiernej Leili. W górskim wąwozie jego drużyna zostaje niespodziewanie zaatakowana przez rozbójników. Na ich czele stoi Giaur. Dumny Hassan nie rzuca broni, tym bardziej, że w agresorze rozpoznaje kochanka swojej żony. Wywiązuje się zacięta walka, w wyniku której Hassan odnosi śmiertelne rany. Giaur oświadcza konającemu, że zabił go tak, jak on zabił jego ukochaną Leilę i że został zbrodniarzem, gdyż pragnienie zemsty przeważyło w nim nad nakazami religii i prawa moralnego.
W domu matka niepokoi się o długo niewracajacego Hassana. Wtem widzi Tatara, pędzącego samotnie przez skały. Posłaniec nie przynosi jednak darów ślubnych od syna, lecz skrwawiony turban Hassana z wiadomością o mężnej śmierci, jaką ten poniósł w walce ze zdradzieckim Giaurem.
W następnym fragmencie przedstawiony jest opis skromnego pochówku Hassana: pośród pustkowia w którym poległ, z dala od domu, pozbawiony należnych mu honorów. Jego dusza jednak jest prowadzona już do raju, gdyż według praw Koranu chwała niebieska czeka tego, kto poległ w walce z niewiernym. Inny los spotka jego oprawcę, który za ciężką zbrodnię będzie się smażył w ogniu piekielnym. Zanim to jednak nastąpi, stanie się upiorem, wysysającym krew ze swoich bliskich, by na koniec powrócić do grona umarłych za życia.
• Fragment III (w. 765-1306)
Narrator pyta o imię ponurego mnicha, ponieważ wydaje mu się, że już kiedyś go widział – w swojej ojczyźnie, gdy ten pędził na spienionym koniu ze strasznym wyrazem twarzy, zapadającym na zawsze w pamięć. Dowiadujemy się, że tajemniczy człowiek przybył w te strony sześć lat temu i wstąpił do klasztoru, najprawdopodobniej po to, aby odpokutować swoje winy. Nikt jednak nie wie, jakich grzechów się dopuścił, gdyż ani nie chodzi on do spowiedzi, ani nie uczestniczy w mszach. Zdradza wyraźną niechęć do świętych obrazów i komunii. W ogóle unika ludzi, najchętniej siedząc w odosobnieniu. Ponoć przybył tureckim statkiem skądś ze wschodu i przekazał na rzecz klasztoru wielki majątek. Mnich często majaczy przez sen o „pięknej pannie, która w morze wpada”, słyszy odgłosy bitwy i widzi martwe spojrzenie jakiegoś Turka. Prześladuje go także skrwawiona ręka, przyzywająca go, aby rzucił się ze skały w morze.
Z twarzy tajemniczego zakonnika wyczytać można nie tylko ogromne cierpienie, ale także zaciętość i dumę oraz poczucie własnej wyższości. Widać, że radość już nigdy nie zagości na jego obliczu, jeszcze dość młodym i pięknym, ale zeszpeconym martwym grymasem. Z jego oczu przebija ślad zbrodni, ale także „wielkość umysłu” i „zacność urodzenia”. Ludzie patrzą na niego z mimowolnym strachem.
Kolejny fragment mówi o potędze miłości, która „najtwardsze serca zmiękcza i roznieca”, kształtując je tak, że prędzej pękną niż się odmienią. Następny zaś traktuje o potrzebie podzielenia się z kimś cierpieniem, które noszone długo w samotności powszednieje i domaga się odświeżenia boleści.
W końcu Giaur rozpoczyna swoją spowiedź przed starym mnichem. Mówi w niej o swoim życiu, w którym więcej było bólu niż rozkoszy, o barwnej przeszłości, obfitującej w walki i uczty, oraz o pogardzie dla gnuśnego spokoju. Wyjawia, że wkrótce umrze, lecz gdyby mógł wybierać, nie zamieniłby swojego zbrodniczego życia na inne. Nie boi się śmierci i chętnie zginąłby w boju, gdyby jeszcze potrafił doznawać jakichkolwiek uniesień. Dziś niestety dawne uczucia „rycerskiego szału” są mu obce, podobnie jak wszelkie inne, które motywują do życia. Giaur twierdzi, że kochał tak bardzo, że z miłości dopuścił się zbrodni. Chciał pomścić śmierć wybranki, zabitej z rąk poganina. Niestety, posyłając go w zaświaty, jednocześnie zapewnił mu miejsce w raju. Mówi, że kochał z wzajemnością dziewczynę, która umarła przez niego, lecz nie on był sprawcą zbrodni. Jednakże gdyby to jego zdradziła, gotów byłby uczynić to samo, co jej mąż:
„…Mógłbym i śmiałbym to samo uczynić,
Gdyby kochanka śmiała mi przewinić. –
Jemu niewierna – więc on ją pochował –
Mnie była wierną – jam go zamordował.” [w. 1035-1038]
Twierdzi, że jej cierpienie było nieporównywalne do kary, jaka spotkała jej męża, w którego twarzy nawet w chwili śmierci nie dostrzegł śladu rozpaczy ani skruchy, a jedynie wściekłość. Następnie wskazuje, że całą swoją ognistą naturę włożył w uczucie do Leili i nie żałuje swoich decyzji, a jedynie jej zmarnowanego życia. Ona była bowiem czysta i niewinna, była jego światłem i nie zasłużyła na los, jaki ją spotkał. On zaś, straciwszy wraz z jej odejściem całe swoje szczęście i sens życia, topił ból w zbrodniach, mnożąc tylko winy i cierpienia. Potem zobojętniał na wszystko, stał się postrachem dla ludzi, lecz pozostał wierny swojej miłości. Ta paliła go od wewnątrz, napawając wciąż nową żądzą zemsty, aż cały świat mu obrzydł. Mówi, że dla niego jest już za późno na nawrócenie i pokutę, nic nie zdoła bowiem odwrócić zła, które się wydarzyło. Następnie, przeczuwając, że jego śmierć niedługo nastąpi, prosi mnicha, aby ten przekazał pierścień jego przyjacielowi, który niegdyś przewidział jego tragiczny koniec. Wspomina spędzone z nim niegdyś beztroskie chwile. Dziś nie potrafi nawet pomodlić się za jego szczęście, tak wypalone jest jego wnętrze. Nie jest w stanie uronić jednej łzy, nie liczy na zbawienie, czeka tylko spoczynku. Zdradza też, że widział zjawę Leili, która do niego przyszła, a której nie mógł pochwycić. Zastanawia się, czemu wyszła z głębin morza, pragnąc jednocześnie, żeby zabrała go ze sobą. Na koniec prosi mnicha, aby po jego śmierci sprawił mu tylko prosty grób bez nazwiska, gdyż nie chce, aby ktokolwiek odwiedzał miejsce jego spoczynku.
Ostatnie wersy mówią, że Giaur odszedł bezimiennie, powierzając swoje ostatnie wyznania spowiednikowi i tylko tyle zostało po nim, Leili i Hassanie.
GoeGfe ozqmlbrjrflj, [url=http://xclefqcpqrmt.com/]xclefqcpqrmt[/url], [link=http://iofygoyhymah.com/]iofygoyhymah[/link], http://rglxicrubhgz.com/